środa, 22 lutego 2012
bezsilność
Siedziała sama w ciemnym pokoju, w ręku trzymała żyletkę. Łzy spływały jej po policzku.Otworzyła butelkę wódki...płacząc brała butelkę do ust...ona nie bała się śmierci, ona bała się życia. Nie chciała już żyć...traciła nadzieje na to że będzie lepiej. Miała dość tego świata, w którym cały czas cierpiała . Wypisując jego imię na ręku żyletką, zaciskała mocno zęby. Zasypiała powoli... mając nadzieje że nigdy już się nie obudzi...los jednak chciał inaczej i zesłał jej jego. On zadzwonił szybko po karetkę.. modlił się o to by przeżyła... ona była mu bardzo potrzebna. Kiedy odzyskała przytomność obiecał jej że nigdy już nie będzie sama. Przeprosił za to że go nie było kiedy ona go potrzebowała... błagał o to by więcej tego nie robiła. W jego oczach były łzy, ona go przytuliła i powiedziała że zaczyna życie od nowa...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz